search-bar

Innowacje

Źródłem innowacji są ograniczenia

O dyscyplinie w myśleniu, innowacji jako prostym i codziennym narzędziu pracy oraz o luce systemowej, którą warto zapełnić ‒ z Bartoszem Stawskim, trenerem Systematic Inventive Thinking, rozmawia Marta Smyrska.

question
Marta Smyrska

Chcę porozmawiać o Systematic Inventive Thinking. To wynaleziona w Izraelu metodyka, która umożliwia praktyczne podejście do tworzenia innowacji i rozwiązywania problemów. Co by się stało, gdyby w tym wywiadzie zabrakło rozmówcy?

question
B.S
Bartosz Stawski

To bardzo dobre pytanie! Jednym z elementów procesu, który stosujemy w Systematic Inventive Thinking, jest odejmowanie. Jeśli standardowym elementem przygotowania wywiadu jest wypisanie sobie wszystkich pytań dla Twojego rozmówcy ‒ zastanów się, co by było, gdybyś zrezygnowała z jakiegoś pytania albo pozostawiła tylko jedno, albo zaczęła realizować zadanie od końca.

Ale zacznijmy od początku. Co to jest innowacja?

To pomysł, koncepcja, która spełnia trzy kryteria: jest nowa, tworzy nową wartość i przez to jest użyteczna, a jej wdrożenie mieści się w ograniczeniach dzisiejszej rzeczywistości. Innowacja to nie dzieło przypadku, ale precyzyjnie zaplanowany proces poszukiwania nowych pomysłów przy wykorzystaniu powtarzalnych wzorców. Okazuje się, że wszelkie zaskakujące nas swoją odkrywczością rozwiązania są pochodną jednego z pięciu wzorców: odejmowania, mnożenia, dzielenia, tworzenia nowych zależności i nadawania nowych funkcji.

Jak wygląda taki proces? Może podasz przykład ze swojej praktyki?

Z firmą Altkom Software & Consulting pracowaliśmy dla jednej z najbardziej znanych firm ubezpieczeniowych na świecie. Naszym celem było wygenerowanie nowych pomysłów na usługi. Wyszliśmy z założenia, że nie będziemy tworzyć nowych bytów, ale wykorzystamy już istniejący produkt, w tym przypadku standardową polisę NWW, i poszukamy nowych sposobów jej wykorzystania lub z niej korzystania. Przypisaliśmy więc nową funkcję użytkownikowi i nową funkcję telefonowi. W ten sposób powstała idea ubezpieczenia natychmiastowego: insurance on the go, atakująca pewną obowiązującą ‒ zarówno w umysłach klientów, jak i ubezpieczycieli ‒ fiksację, że ubezpieczenie wykupujemy na cały rok. A przecież możemy je włączać i wyłączać przy pomocy telefonu komórkowego. W ten sposób możemy wykupić np. ubezpieczenie psa na pół godziny w trakcie spaceru. Ludzie nie pomyśleliby nigdy o włączaniu i wyłączaniu ochrony ubezpieczeniowej, ale… Jeśli zapakujemy tę usługę do telefonu, który mają zawsze przy sobie? Wtedy mogą ubezpieczyć psa, biorąc go na spacer, lub pomyśleć o dodatkowej ochronie dla nastoletniej córki, która wychodzi na imprezę i ubezpieczyciel pokryje koszty ewentualnej taksówki itd.

Jakie metody Systematic Inventive Thinking tutaj zastosowaliście?

Przede wszystkim zastosowaliśmy podejście, że punktem startowym w naszym procesie jest istniejący produkt, a nie potrzeba klienta. W tym produkcie zastosowaliśmy dzielenie, czyli podzieliliśmy go i jego przedmiot na odrębne elementy, i poskładaliśmy je w inny sposób. Zbudowaliśmy też nową relację między czasem obowiązywania ubezpieczenia a jego zakresem. Nadaliśmy nową funkcję zarówno telefonowi komórkowemu, jak i klientowi. Zastosowaliśmy też mnożenie, czyli zaczęliśmy sprzedawać kolejne indywidualne ochrony podzielone na dyscypliny w taki sposób, aby użytkownik sam je włączał i wyłączał. Wszystkie ochrony, które się pojawiają, stanowią otwarty katalog usług. Narzędzie do stworzenia konkretnego produktu oddaliśmy w ręce użytkowników, tworząc nowe relacje. Im więcej ludzi zadeklaruje zainteresowanie danym produktem, tym lepsza będzie jego cena. Liczba chętnych na daną usługę pokazuje nam jej atrakcyjność produktową. To tak w wielkim skrócie, cały proces trwał prawie cały dzień i był oczywiście bardzo zdyscyplinowany.

Genialnie proste! Jeśli metoda SIT jest tak dobra, dlaczego ludzie szerzej się nią nie posługują?

To tym bardziej dziwne, że my nie proponujemy, żeby standardowe sposoby zastąpić metodami SIT, ale aby je uzupełnić o naszą metodologię. Daje to dodatkową możliwość poszukiwania innowacji per se. A dlaczego ludzie tego nie wykorzystują? Im dłużej się tym zajmuję, tym bardziej uważam, że samo słowo „innowacja” jest złe. Sprawia, że ludzie zaczynają się spinać, stawiając sobie wygórowane oczekiwania. Nasza metoda oznacza po prostu dodatkowy wysiłek w trakcie każdej czynności. Nie zachęcamy do tego, żeby używać metody SIT zamiast standardowych ścieżek myślenia ‒ ale oprócz nich. Proponujemy, aby po prostu użyć naszych narzędzi i zobaczyć, co się stanie.

No właśnie, na temat innowacji krąży wiele mitów i obiegowych opinii. Która z nich jest według Ciebie najbardziej szkodliwa?

Najbardziej szkodliwym mitem jest traktowanie innowacji jako rytuału stosowanego od święta, a nie jako codziennego nawyku w działaniu. Rodzi to przekonanie, że innowacja jest dla wybranych. Tymczasem innowacyjność jest w zasięgu każdego, potrzebne są tylko odpowiednie narzędzia.

Uważa się powszechnie, że innowacje to jest myślenie out of the box, nieskrępowana kreatywność, burze mózgów w salach konferencyjnych, przerzucanie się najbardziej fantastycznymi i odjechanymi pomysłami. A jest dokładnie odwrotnie. To po prostu umiejętność, której się uczysz i opanowujesz ją do mistrzostwa. Innowacyjność nie różni się od innych umiejętności, które nabywamy w biznesie lub w życiu. I tak jak z innymi umiejętnościami, im dłużej ćwiczysz, tym jesteś lepszy.

W agencji reklamowej, w której pracowałam, nie było schematów, które pomagałyby rozwiązywać problemy, za to uwielbiano urządzać burze mózgów!

Nikt nas nie uczy myślenia. Tego, że dyscyplina jest konieczna w myśleniu. Wybitne organizacje prowadzą rejestr swoich błędów. Pożądanym rytuałem jest, aby regularnie je uzupełniać i przeglądać, by stworzyć, udokumentować standardy działania. Nasza metoda ułatwia wytworzenie na zawołanie nowego konceptu.

W tym procesie to Ty prowadzisz swoich klientów za rękę. A co można zrobić samemu, żeby być bardziej innowacyjnym? Od czego zacząć następnego dnia w biurze?

Umów się sam ze sobą i z organizacją, że będziesz szukać okazji do innowacyjności. Innowacyjność to postawa, nawyk, wymaga zdecydowania i chęci, aby w codziennej pracy ją wdrożyć. Nie dzieje się zamiast czegoś, ale w trakcie twojej pracy. Na wszystkie stałe czynności, które wykonujesz, możesz spojrzeć pod kątem wprowadzenia innowacji. Na przykład przy rozdzielaniu zadań dla swojego zespołu zadawaj pytania inne niż zwykle. Albo zmień punkt widzenia. Jak wspomniałem, jednym z elementów procesu, który stosujemy w Systematic Inventive Thinking, jest odejmowanie. W przypadku tworzenia magazynu: co by się stało, gdyby w waszym magazynie nie było zupełnie treści?

Ale to jest świetny pomysł na teaser!

Źródłem innowacji są ograniczenia. Im więcej ograniczeń, tym więcej mamy okazji do innowacyjności.

Czy różnorodność zespołu ‒ płciowa, wiekowa i rasowa ‒ sprzyja innowacyjności, czy ją utrudnia?

Zacznijmy od pytania, czym jest różnorodność. W systematycznym podejściu do innowacji istotne jest konfrontowanie swojej opinii z jak najbardziej różnorodnymi osobami, aby jak najlepiej zwerbalizować to, co z tego wynika. Czyli jak najwięcej ludzi, w jak najkrótszym czasie, z różnymi punktami widzenia i emocjami. Emocjonalność jest pożądana w każdym procesie. Chodzi o to, aby ją wykorzystać jako źródło inspiracji do dostrzeżenia nowych wartości tam, gdzie nikt ich nie szuka.

Różne punkty widzenia to jak speed dating. Chodzi o to, żeby jak najlepiej zweryfikować to, co wynika z innowacji. Im różnorodniej, tym lepiej. Jeśli chodzi np. o usługę szkoleniową ‒ to warto porozmawiać z kimś, kto na pewno nie pójdzie na nasze szkolenie, bo to on może nam dostarczyć argumentu, którego będziemy potrzebować przy tworzeniu oferty.

Jak to się właściwie stało, że zainteresowałeś się innowacją?

Od początku mojej drogi zawodowej byłem członkiem zespołu, który zajmował się usprawnianiem pracy innych. Interesowały mnie zdyscyplinowane metody myślenia, zająłem się teorią ograniczeń, czyli moim zdaniem pierwszą w pełni naukową teorią zarządzania. Jej twórca, dr Eli Goldratt, wykazał, że źródłem skuteczności w zarządzaniu jest umiejętności narzucenia sobie i wszystkim współpracownikom odpowiedniej myślowej dyscypliny, stworzył też służące temu narzędzia. Pociągały mnie bardzo wszelkie praktyczne obserwacje naukowców dotyczące tego, jak ludzie myślą i wynikające z tego logiczne procedury ‒ i tak trafiłem na metodologię SIT.

Wykorzystujesz swoje metody w codziennym życiu?

Tak, oczywiście, nie tylko w obszarze innowacji. Kiedy na przykład szukaliśmy z żoną mieszkania i oglądaliśmy kolejne lokale, które nam nie pasowały, moja żona zaproponowała, żebym zastosował odpowiednie narzędzia. Usiedliśmy i przeprowadziliśmy bardzo formalną tzw. analizę decyzji. Gdy potem znalazł się budynek, który spełniał wszystkie nasze oczekiwania, decyzję na tak podjęliśmy w jakieś… 15 sekund.

Czyli podstawą jest po prostu zapisanie wymagań?

We wszystkich procesach myślowych istotne jest skonkretyzowanie na piśmie problemu. Im coś jest dla mnie trudniejsze, tym bardziej potrzebuję to zapisać. Potrzeba nazwania konkretnie naszych problemów jest bardzo istotna. Jak mogę rozwiązać problem, jeśli nawet go nie nazywam? Zawsze powtarzam na swoich szkoleniach, aby uczestnicy nie oszczędzali pisaków i długopisów.

Uważa się, że Polacy nie są innowacyjni. Z czego to wynika?

Kto tak uważa? Osobnicza zdolność do innowacji jest u Polaków bardzo wysoka, podobnie jak u Izraelczyków. To nie przypadek, że słowo „kombinator” występuje tylko w tych dwóch językach: polskim i hebrajskim, na dodatek tu i tu jest w zasadzie komplementem. Natomiast my nie dopracowaliśmy się na poziomie instytucjonalnym pewnej infrastruktury, komercjalizacja pomysłów nam nie wychodzi. Nadal jest ogromna przepaść między wynalazcami a biznesmenami. Potrzebne jest wypełnienie tej luki systemowej, aby zarabiać na tym samemu, budując zwinne organizacje i działając szybko. Nie należy inwestować w technologie ‒ ale w wyniki tych technologii. W Polsce mamy mit innowacji, tymczasem to po prostu naukowa obserwacja tego, jak ludzie działają. Mamy dokładnie tak samo dużo szans na innowacje jak inne narody.

Polecana lektura:

Goldenberg J., Boyd D., Inside the Box: A Proven System of Creativity for Breakthrough Results, Nowy Jork 2013.

 

Tradycyjne podejście do kreatywności w świecie biznesu polega na myśleniu out of the box: burzy mózgów bez ograniczeń, w nadziei na wymyślenie przełomowego konceptu, często w sytuacjach kryzysowych. Czasami to działa, ale czy rzeczywiście przyczynia się do generowania kreatywnego myślenia? Książka Inside the Box przedstawia Systematic Inventive Thinking (SIT), metodę, która systematyzuje kreatywność jako element kultury korporacyjnej. SIT wymaga myślenia w pudełku, pracy w znajomym świecie, aby tworzyć nowe idee uwzględniając istniejące ograniczenia. Autorzy metody pokazują, jak za pomocą sprawdzonych schematów, uczynić innowacyjność codziennym nawykiem.

 

Komentarze Facebook
Czytaj więcej z kategorii Innowacje:

Rola emocji w miejscu pracy i ich wpływ na aranżację biura

Ludzie z wysokim poziomem inteligencji emocjonalnej dobrze rozpoznają i rozumieją emocje swoje i innych. To pozwala im świadomie zarządzać własnym zachowaniem oraz relacjami z innymi ludźmi. Zrozumienie roli emocji w miejscu pracy to wymóg dla współczesnych kreatorów przestrzeni: designerów, architektów i konsultantów. Jeśli w procesach projektowania środowiska pracy zastosujemy strategie rozwijające inteligencję emocjonalną, tak powstała przestrzeń będzie stymulowała zaangażowanie, zdrowie i produktywność.

Najczęściej czytany

PropTech w biurze. Oszczędności i komfort pracy w jednym

Biometryka, big data, sztuczna inteligencja i Internet rzeczy. Nowoczesne technologie odważnie wkraczają do biur na całym świecie. W ubiegłym roku szacunkowa wartość tego rynku sięgnęła prawie 3 miliardów dolarów. A rozwiązania już dawno przestały służyć tylko ograniczaniu kosztów funkcjonowania.