search-bar

Organizacja

Ludzie to nie są kolejne wiersze w Excelu

Łukasz Kałędkiewicz za największy sukces w swojej karierze uważa zgrany, efektywny i stabilny zespół, który w ostatnich latach zwiększył skład niemal dziesięciokrotnie utrzymując przez cały okres pozycje lidera na swoim rynku. Twierdzi, że narzucanie konkretnych rozwiązań i delegowanie zadań rozkazami hamuje rozwój. Dlatego woli zachęcać do samodzielnego działania, wspierać wiedzą i doświadczeniem, gdy zajdzie taka potrzeba.

question
Agnieszka Żelazko

Czy pamięta Pan pierwszy dzień w swojej pierwszej pracy?

question
Łukasz Kałędkiewicz

Tak, bardzo dobrze wspominam ten dzień. Cieszyłem się, że w moim życiu zaczyna się coś nowego. Pracowałem w polskiej lokalnej agencji nieruchomości o nazwie Unikat, która dziś już nie istnieje. Dołączyłem do zespołu jako student i trafiłem na świetnego szefa, który dobrze nim zarządzał, pomagał, zachęcał do działania. To było ważne, ponieważ początkowo planowałem pracować jako analityk. Okazało się, że trafiłem na rolę konsultanta sprzedawcy i musiałem zmierzyć się z wyzwaniami, które niosła ze sobą ta funkcja. Najważniejsze było dla mnie to, że mogę się uczyć i rozwijać. W procesie rekrutacyjnym przedstawiono mi możliwości rozwojowe i system szkoleń. Dla mnie, jako dla młodego człowieka, to było bardzo ważne. Dzięki tej pracy wszedłem również w samodzielność finansową.

No właśnie. Pierwsze zarobione pieniądze. Odłożone, wydane, czy zainwestowane?

Zdecydowanie wydane i to szybko. Moja pensja wystarczała wtedy jedynie na pokrycie czynszu za mieszkanie. Mieszkałem razem z narzeczoną, moją obecną żoną, która zarabiała mniej więcej drugi raz tyle. Żyliśmy z jej pensji, a z mojej opłacaliśmy mieszkanie. Wtedy jeszcze nie było miejsca na odkładanie i inwestowanie.

Jack Welch, legendarny menedżer sukcesu i były prezes General Electric mawiał, że przywódcę cechuje inteligencja, lojalność oraz uczciwość. Jakie cechy, Pana zdaniem, powinien mieć dobry menedżer?

Trudno nie zgodzić się z Jackiem Welchem. Na wstępie chciałbym rozwinąć wątek uczciwości. Uważam, że trzeba być szczerym wobec ludzi. Wierzę w buddyjskie powiedzenie, że karma wraca. Po drugie myślę, że ludzie doskonale czują, czy traktuje się ich fair, czy manipuluje się nimi lub przekazywanymi im informacjami. Uczciwe podejście do pracowników, odpowiednie komunikowanie na temat wyzwań, celów, czy też problemów jest kluczowe. Ludzie, których się dobrze traktuje czują to, a to z kolei przedkłada się na ich zaangażowanie, lojalność i efektywność. Wśród cech przywódcy wymieniłbym też empatię. Członkowie zespołu to nie są kolejne wiersze w Excelu, tylko indywidualne jednostki, które mają emocje i potrzeby. Warto posiadać umiejętność identyfikowania tych potrzeb i reagowania na nie, w sposób najbardziej odpowiedni dla danej osoby.

Oczywiście łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, ale kluczowe jest to, by do tych ludzi dotrzeć, być blisko nich, budować relacje. Aby dobrze zarządzać, trzeba być otwartym i dostępnym dla ludzi. Z własnego doświadczenia wiem, że przy dużej skali biznesu jest to trudne. Menedżerowie często mają problem z dyspozycyjnością czasową. Warto również umożliwiać pracownikom rozwój. Zachęcać do samodzielnego działania. Nie delegować zadań rozkazami, nie prowadzić za rękę, stymulować samodzielne myślenie. Ludzie muszą mieć świadomość, że nie stoją w miejscu, rozwijają się i jednocześnie mają duży wpływ na biznes, w którym funkcjonują.

Motto biznesowe, które towarzyszy Panu w codziennej pracy?

Może to zabrzmieć banalnie, ale ja po prostu uważam, że w życiu chodzi o to, by być szczęśliwym. Dla każdego „szczęście” znaczy oczywiście coś innego. Człowiek musi czerpać jednak przyjemność z tego, co robi na co dzień. W innym przypadku nie będzie wkładał w tę pracę energii, a tym samym jakości. Nie będzie też odnosił sukcesów, niezależnie od tego, jaką pozycję zajmuje w organizacji. Jednocześnie do pewnego stopnia zadaniem menedżera jest utrzymywanie wysokiego poziomu szczęścia wśród pracowników, ale również trzeba mieć również odwagę, by powiedzieć komuś, że nie nadaje się do danej pracy. To nie jest łatwe, ale dla tej osoby może być pozytywnym przełomem w życiu, ponieważ może w następstwie trafić w miejsce, gdzie znajdzie zaangażowanie i docelowo zacznie odnosić sukcesy i być szczęśliwy.

Jaki jest pana największy sukces biznesowy?

W kontekście tematyki, którą właśnie poruszamy, wydaje mi się, że dużym sukcesem jest dynamiczny wzrost zespołu, przy jednoczesnym, wybitnie niskim (jak na obecnie wysoką pozycję pracownika na rynku pracy) poziomie rotacji. Gdy dołączyłem do CBRE, zaczynaliśmy w sześć osób, z czego pięciu pracowników zaczynało w podobnym momencie. Dziś ten zespół urósł blisko dziesięciokrotnie i odnosi poważne sukcesy biznesowe. Przy takim tempie wzrostu trudno utrzymać atmosferę i wysoki poziom współpracy, jednak stabilność jest kluczowa. Ci ludzie są bardziej zgrani, efektywni, zaangażowani, ufają sobie. Również klienci to dostrzegają. Z mojej perspektywy to największy sukces, zarówno mój osobisty, jak i wszystkich członków zespołu.

Wróćmy na chwilę do czasów szkolnych. Zdarza się, że jedna lektura potrafi zmienić całe życie. Jak było w pana przypadku?

Z czasów dzieciństwa pamiętam Trylogię Tolkiena. Właściwie to jedyna pozycja, którą przeczytałem w życiu więcej niż jeden raz. Trudno odnieść ją bezpośrednio do biznesowej rzeczywistości, ale trzeba przyznać, że ta książka mnie zmieniła, rozbudowała wyobraźnię i kreatywność. Czytając ją wchodziłem w zupełnie nowy świat: wirtualny, fantasy. Dla młodego człowieka to było bardzo rozwijające.

A co można byłoby uznać za rozwijające przenosząc się z czasów dzieciństwa do czasów studiów?

Z wykształcenia jestem inżynierem. Nigdy nie pracowałem w wyuczonym zawodzie, ale umiejętności analityczne, które wypracowałem podczas studiów wciąż procentują. W biznesie analityczne spojrzenie na świat jest niezwykle cenne. Pozwala planować pewne procesy, czasami niemalże w formie logicznego algorytmu, a to z kolei powoduje, że łatwiej wytyczyć drogę, przewidzieć potencjalne ryzyka, rozwiązać problemy.

Jak wygląda Pana dzień? O której godzinie się zaczyna? Kiedy ma Pan najbardziej kreatywne pomysły?

Nie jestem typem nocnego pracownika, najbardziej efektywny jestem w godzinach porannych. Mój budzik jest zazwyczaj ustawiony na godzinę 6:00, czasem wcześniej, w zależności od tego, ile mam do zrobienia. Gdy wstaję, zaczyna się odliczanie, by jak najszybciej dotrzeć do biura. Lubię pracować w godzinach porannych, zanim wszyscy przyjdą do pracy. Jest cisza, spokój, można się skupić, pomyśleć, albo wykonać pracę, której nie da się zrobić w ciągu dnia, w trakcie spotkań. Najlepsze pomysły pojawiają się, gdy jadę samochodem do pracy. Wtedy jestem kreatywny, często dostaję natchnienia, przychodzą mi do głowy nowe pomysły, rozwiązania.

A jak Pan wypoczywa?

Moim hobby jest windsurfing, choć bardzo żałuję, że nie mogę go uprawiać w Warszawie (śmiech). Nie jestem typem sportowca, ale parę lat temu żona namówiła mnie, by wziąć pierwszą lekcję. Pamiętam, do dziś, że były wtedy tak duże fale, iż przez całą godzinę nie udało mi się ani razu stanąć na desce. Druga lekcja była znacznie lepsza, złapałem bakcyla i zakochałem się w tym sporcie.

Obcowanie z naturą, dla osoby, która urodziła się w mieście, tu pracuje i mieszka, jest niesamowite. Poza tym pozwala zresetować umysł. Nawet gdybym chciał, to nie jestem w stanie myśleć wtedy o pracy. To świetna odskocznia i każdemu polecam, by znalazł własną, zwłaszcza że biznes jest nacechowany wyzwaniami i ryzykami, z którymi zmagamy się na co dzień. Dobrze jest mieć pasję po godzinach.

Komentarze Facebook
Czytaj więcej z kategorii Organizacja:

Wellbeing, czyli sposób na szczęśliwych pracowników

Ponoć 2/3 pracowników doświadcza uczucia stresu przed pójściem do pracy w poniedziałek. Zjawisko nazywane jest syndromem niedzielnego popołudnia. Dlaczego warto mieć szczęśliwych pracowników i jak to wpływa na ich efektywność? Po co nam strategia Wellness, a do czego możemy wykorzystać pojęcie Wellbeing? Dlaczego każdy lider powinien zainteresować się wskaźnikiem Well-Being Index?

Najczęściej czytany

PropTech w biurze. Oszczędności i komfort pracy w jednym

Biometryka, big data, sztuczna inteligencja i Internet rzeczy. Nowoczesne technologie odważnie wkraczają do biur na całym świecie. W ubiegłym roku szacunkowa wartość tego rynku sięgnęła prawie 3 miliardów dolarów. A rozwiązania już dawno przestały służyć tylko ograniczaniu kosztów funkcjonowania.