search-bar

Organizacja

Od handlarzy towarem do współpracowników i insiderów

Historia rynku nieruchomości komercyjnych i relacji biznesowych.

Autor tekstu: Joanna Mroczek

Rynek nieruchomości podobnie jak cały biznes w Polsce i na świecie przechodzi ciągłe zmiany.
Zmieniają się technologie, oczekiwania, potrzeby i możliwości. Wraz ze zmianami okoliczności
rynkowych i ekonomicznych, zmieniają się sposoby rozwiązywania problemów, rozwijania biznesu,
współpracy ludzi w ramach jednej firmy oraz pomiędzy firmami.

Początki wynajmu nowoczesnych powierzchni komercyjnych w Warszawie były dosyć trudne, jeśli
porównać to do dzisiejszych możliwości technologicznych i komunikacyjnych. Nie wszyscy pamiętają
faksy przygotowane na maszynach do pisania i budki telefoniczne. Nie było serwisu LinkedIn, aplikacji i
Internetu. Nie było też dobrego towaru – niewiele było nowoczesnych budynków do wynajęcia, ale
brakowało też firm, które stać było na takie biura. I to był taki etap rozwoju rynku i współpracy, w
którym to towar był najważniejszy. Pośrednik pośredniczył, otwierał pokój, pokazywał toaletę,
włączał światła i klimatyzator, klient wybierał.

Około roku 2000 – podaż zaczęła jednak przewyższać popyt, rynek stał się bardziej konkurencyjny i
zamiast towaru ważna stała się usługa. Istotne stały się wskazówki jak najlepiej wykorzystać ten
towar, jak wybrać lokalizację, jak wykończyć biuro, jak tym zarządzić, kupić i sprzedać, jak wszystko
policzyć i zorganizować. Obecnie doradztwo w nieruchomościach to już nie tylko budynki, ale wiedza
z zakresu rynku pracy, który staje się coraz bardziej wymagający, zasady employer branding’u,
zarządzania zmianą i psychologia pracy, wiedza o podatkach i przepisach prawnych (zwroty podatku
VAT, nowe zasady księgowania IRFS, marketing centrów handlowych i handel w niedzielę, „ostatnia
mila” w dystrybucji i zachęty w strefach ekonomicznych). Doradcy na rynku nieruchomości to już
wysokiej klasy specjaliści o szerokiej wiedzy, którą muszą stale pogłębiać. Rzeczoznawca nie może
znać się tylko na liczeniu wartości, ale musi wiedzieć też, jaka jest sytuacja polityczno- ekonomiczna w
RPA (i dlaczego Polską interesują się fundusze inwestycyjne z tamtej części świata) czy jak firmy
oszczędzają na wprowadzaniu elastycznego środowiska pracy (i tym samym jaki będzie popyt na
nowe biura).

I to jest ten drugi etap rozwoju rynku, kiedy z dostawców towarów firmy stają się dostawcami usług.

Ale usługi to żadna nowość. Dzieje się tak już od wielu lat. Nawet taki podstawowy produkt jak
cement nie tylko jest sprzedawany w workach, ale przede wszystkim z całą usługą np. edukacji o
bezpieczeństwie. Rynek rozwija się jednak dalej i powoduje zacieśnianie więzów i współpracy
pomiędzy klientami i doradcami, których zadaniem jest budować faktyczną wartość. Klienci
poszukują nie standardowych rozwiązań, lecz dopasowanych do konkretnego biznesu i unikalnego
środowiska danej firmy, z którą znamy się i przyjaźnimy od lat, na której sukcesie nam zależy.

Budowanie wartości dodanej to również duma z osiąganych sukcesów, nie tylko klienta ale i własnych,
odpowiedź na pytanie Simona Sineka „Dlaczego?”: Po co wstawać rano i przychodzić do pracy? Dzięki
możliwości wpływania na otoczenie, na sposoby pracy ludzi, na kształtowanie się przestrzeni
miejskich, obiektów handlowych i rozrywkowych, na sukcesy firm, mamy możliwość współdziałania z
najlepszymi i tym samym przyciągamy najlepszych do pracy. A w ten sposób również możemy
pozyskiwać najlepsze pomysły i je wdrażać.

Obecnie cały biznes koncentruje się na innowacyjności i kreatywnym podejściu do rozwiązywania
problemów. Jednakże dlaczego za bardziej kreatywne i innowacyjne uważa się start-upy, a nie
korporacje o dużych budżetach, wygodnych biurach i nieograniczonym dostępie do kawy? Właśnie z
powyższych powodów – to start-upy mają większe poczucie misji i łatwo sobie nawzajem pomagają,
współpracują i się wspierają. Ograniczają biurokrację, normy i procedury do minimum. Jeśli w dużych
firmach doradcy i klienci mogliby współpracować ze sobą na podobnych zasadach, wówczas obopólna
korzyść byłaby znacznie większa.

Wydaje się, że jest to obecny etap oczekiwań i rozwoju relacji gospodarczych. Nie tylko dzielimy się
wiedzą, ale poszukujemy możliwości, aby na partnerskich zasadach razem się rozwijać. Dostawca
poszukuje najlepszych rozwiązań, ale jest też otwarty na zmiany, tworzenie np. nowych działów, jeśli
taka jest potrzeba klienta. Przykładem jest firma CBRE, która doradza najemcom m. in. w procesach
zmiany biura. Jeden z jej klientów – zagraniczna, ale bardzo tradycyjna korporacja – napotykając na
problem w pozyskaniu młodych pracowników, postanowił zmienić wizerunek i znaleźć nowe biuro,
wyprowadzić się ze starego budynku o wąskich korytarzach i małych pokojach. Niestety, obecni
pracownicy (obrośli w prywatne przedmioty, paprotki i fotografie wnuków) wyrazili zdecydowany
sprzeciw wobec pracy w warunkach open space, w dodatku w systemie elastycznych biurek. Żeby sprostać
wyzwaniu i uniknąć strat osobowych, poproszono CBRE o zatrudnienie psychologów, którzy
wiedzieliby, jak przeprowadzić proces tak dużej zmiany. Takie podejście wywołało rewolucję w
tradycyjnym pojęciu „agenta nieruchomości”, ale zaowocowało lawiną zamówień na Zarządzanie
Zmianą i w CBRE powstała nowa linia usługowa, która coraz bardziej rozszerza swój zasięg – nie tylko
na najemców biurowych, ale też magazynowych i handlowych. Jak projektować sklep i centrum
handlowe, żeby było bardziej lubiane przez odwiedzjących. Jak sprawić, żeby praca w magazynie i
fabrykach była atrakcyjna dla młodych ludzi?

Współpraca partnerska klient – dostawca może więc przynieść nieoczekiwane rezultaty. Firmy są
coraz bardziej otwarte na takie podejście, a perspektywy wydają się nieograniczone. Jednak to nie
koniec możliwości budowania relacji w biznesie. Pozostając w relacjach klient – dostawca, nadal nie
jesteśmy w stanie wystarczająco dobrze się zrozumieć i porozumieć. Wyobraźmy sobie siostrzane firmy,
gdzie jedna jest odbiorcą, druga dostawcą, ale mają tego samego właściciela. Pracownicy tych firm
traktują się jak koledzy z pracy, znają się z imprez firmowych, wielokrotnie pracują ze sobą, są
świadomi swoich potrzeb. Jeśli takie relacje mogłyby być przeniesione na cały rynek i sposób pracy
obcych sobie firm, wiedza o potrzebach oraz możliwość kreatywnego i innowacyjnego podejścia do
problemów byłyby łatwiejsze. W pewnym stopniu, tak się już dzieje ze względu na popularność
outsourcingu. Firmy przyjmują zewnętrznych konsultantów lub np. cały personel techniczny, czy
recepcję (facility management) do obsługi. Posiadanie w firmie klienta takich insiderów, bardzo
ułatwia współpracę. Na podobnych zasadach buduje się sojusze, tak działają japońskie keiretsu
np. Honda i Toyota, które doskonalą swoich dostawców.

Jest to oczywiście jedna z dróg rozwoju biznesu na świecie. Jednak  wydaje się, że czasy dyktatury
rynkowej w większości sektorów już mijają. Nawet takie firmy jak Google czy Apple budują swoją
pozycję poprzez współpracę z dostawcami i partnerami, a co więcej z konkurencją. Mobilizują też rynek
do współdziałania i dzielenia się wiedzą i pomysłami. Dzięki temu idee łatwiej przekształcają się w
innowacyjne pomysły i mają większe szanse na realizację.

Komentarze Facebook
Czytaj więcej z kategorii Organizacja:

My i one. Jak nowe technologie zmieniają biznes?

Nowe technologie wzmacniają ludzkie możliwości, ale bazowanie na kluczowych pracownikach już nie wystarcza. Przyszłością są zwinne zespoły pracowników, które prowadzą stały nasłuch otoczenia biznesowego, rozwijając jednocześnie kompetencje, które pomogą im wyeliminować szumy i wyłowić to, co najważniejsze.

Najczęściej czytany

PropTech w biurze. Oszczędności i komfort pracy w jednym

Biometryka, big data, sztuczna inteligencja i Internet rzeczy. Nowoczesne technologie odważnie wkraczają do biur na całym świecie. W ubiegłym roku szacunkowa wartość tego rynku sięgnęła prawie 3 miliardów dolarów. A rozwiązania już dawno przestały służyć tylko ograniczaniu kosztów funkcjonowania.