search-bar

Rozwój

Architekt jest trochę artystą, a trochę inżynierem

Twierdzi, że architekt powinien być odważny, ale również odpowiedzialny, a architektura liczy się wtedy, gdy jest „zbudowana”. Praca architekta to nie tylko wykonywanie zleceń, ale też samodzielne poszukiwanie rozwiązań i umiejętność ich zaprezentowania. To właśnie dlatego Fundacja im. Stefana Kuryłowicza organizuje konkursy dla młodych architektów, promuje ich projekty, pomaga zaistnieć na rynku. Rozmawiamy z prof. dr hab. inż. Ewą Kuryłowicz, architektem i kierowniczką Zakładu Projektowania i Teorii Architektury na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej oraz wiceprezes i generalnym projektantem autorskiej pracowni architektury Kuryłowicz & Associate.

question
Agnieszka Żelazko

Niedawno poznaliśmy laureatów konkursu OFFICE SUPERSTAR na najlepsze biuro w Polsce. Jaka, Pani zdaniem, powinna być idealna przestrzeń biurowa?

question
Ewa Kuryłowicz

Dzisiejsza przestrzeń biurowa wygląda zupełnie inaczej niż przed laty. Dzisiejsze biuro to nie rzędy stołów, gdzie każdy ma swój komputer, szafkę i szufladę. Dziś ludzie pracują ze sobą – rozmawiają, dyskutują, tworzą. Na świecie, w Europie i coraz częściej w Polsce wychodzi się z założenia, że pracownicy powinni mieć możliwość podłączenia się z laptopem gdziekolwiek, gdzie w danym momencie potrzebują. Dziś, poza standardowymi stanowiskami pracy, projektuje się również przestrzenie wspólne, sprzyjające mniejszym lub większym spotkaniom, ale również odpoczynkowi. Idealna przestrzeń biurowa powinna być zatem maksymalnie neutralna, podatna na różnego rodzaju zmiany, które ludziom przyjdą do głowy w trakcie pracy. Powinna być na tyle elastyczna, by umożliwiać zarówno konserwatywną aranżację, jak i wprowadzenie wszelkich zmian, o których wspomniałam powyżej, jeśli koncepcja pracy się zmieni i zajdzie taka potrzeba.

W konkursie OFFICE SUPERSTAR można było zgłaszać biura w różnych kategoriach m.in. najlepsze biuro w branży finansowej, technologicznej, prawniczej, czy kreatywnej. Jak bardzo branża wpływa lub powinna wpływać na wygląd naszego biura?

Branża ma duży wpływ na przestrzeń biurową, oczywiście, ale znacznie uprościłabym ten podział, zwłaszcza, że wiele elementów się przenika. Wszyscy ludzie powinni być kreatywni, niezależnie od tego, czy pracują w finansach, czy zajmują się nowymi technologiami. W projektowaniu najważniejsze jest to, czy tworzymy biuro dla korporacji, czy biuro, które będzie przyjmować gości przychodzących, a co za tym idzie charakteryzować się m.in. ekskluzywnością i kameralnością, czy też projektujemy przestrzeń kreatywną. Gdy projektujemy biuro dla korporacji, musimy pamiętać o aspekcie ekonomicznym, ponieważ każdy metr kwadratowy powierzchni jest ważny. W branży kreatywnej, w działalności pracowni plastycznych, muzycznych,  czy architektów już nie ma takich wymogów. Pamiętajmy, że takie przestrzenie często powstają starych budynkach, czasem poprzemysłowych, które są adaptowane. Tutaj liczą się biura z duszą.

A jak powinno być zaprojektowane biuro architektoniczne?

Niedawno przeprowadziliśmy u nas remont i na tej samej przestrzeni zmieściło się dużo więcej stanowisk pracy, jest więcej miejsc, w których można dyskutować, prezentować swoje pomysły, są monitory ze stołami, sale konferencyjne dla gości, mniejsze i większe. W biurze architektonicznym każdy powinien mieć swoje stanowisko pracy, ponieważ każdy architekt pracuje z dużą ilością artefaktów. Musi mieć oczywiście stół, choć stoły są dziś dużo mniejsze niż kiedyś. Dziś już nikt nie rysuje ręcznie, ale musi zmieścić się klawiatura, powinniśmy mieć też dużo miejsca na odkładanie wydruków. Najważniejsza jest jednak funkcjonalność, o której powinniśmy pamiętać niezależnie od branży. Najważniejsze, by dobrać takie rozwiązania, które są potrzebne naszym pracownikom. Prosty przykład? My mamy chociażby szafki, które są jednocześnie krzesłami. Gdy ktoś chce ustalić coś z drugą osobą i przysiąść na chwilę przy jej biurku, wysuwa szafkę, a tam… jest poducha. Można usiąść i porozmawiać. To duża wygoda. Takich rozwiązań mogą być setki.

Dziś mówi się o boomie na dobrze zaprojektowane przestrzenie biurowe. Czy Polska odstaje do świata w tym aspekcie, czy już go dogoniła?

Dzisiejsze projekty realizowane w Polsce w niczym nie ustępują tym zagranicznym. Jedynie budżetami i wysokością, choć uważam, że nasze miasta nie potrzebują drapaczy chmur. Pamiętam lata dziewięćdziesiąte i początki projektowania biur do wynajęcia. W Polsce istniały oczywiście biura dedykowane konkretnym firmom. Był chociażby biurowiec Mostostalu, który projektował profesor Karpiński, czy biura przy ulicy Królewskiej. Jednak projektowanie biur na wynajem rozpoczęło się na dobre dopiero od lat dziewięćdziesiątych. Pamiętam jeden z pierwszych budynków, który zaprojektowaliśmy – warszawski FOCUS przy Al. Armii Krajowej. Być może dziś nikt nie zdecydowałby się na tak duży hall, a inwestorzy woleliby wykorzystać te metry kwadratowe na biura, lecz wtedy projektowaliśmy przestrzeń z myślą o tym, że powinna być interesująca, że ludzie powinni się z nią identyfikować, powinni czuć się w niej dobrze. Do dziś przyświeca nam ten sam cel, choć przestrzenie i oczywiście projekty są już inne.

Które z projektów są Pani najbliższe?

Najbardziej lubię trzy ostatnie, czyli Q22, The Tides oraz biurowiec zaprojektowany dla Mazowieckich Zakładów Gazowniczych, który mieści się przy skrzyżowaniu ulic Książęcej i Herberta. Mam poczucie, że Q22 dobrze uzupełnia warszawską panoramę, a wręcz ją współtworzy. Lubię na niego patrzeć. Cieszę się, że Deloitte, który wynajmuje w nim biura, właśnie podpisał umowę na kolejnych 20 lat. To dobra wiadomość, która oznacza, że jest im tam dobrze. The Tides stoi nad brzegiem rzeki, a z racji bliskości wody i Wisłostrady był dużym wyzwaniem, obwarowanym różnego rodzaju obostrzeniami. Z jednej strony ma szklaną elewację, z drugiej strony elewację z forniru drewnianego. Obie są wielopłaszczyznowe, także ze względów akustycznych.

Gdy rozmawiamy o projektach, obostrzeniach i wyzwaniach to zdaję sobie sprawę jak wielka odpowiedzialność spoczywa na architektach.

To prawda, dlatego dbamy o to, by wspierać młode pokolenie, ale kształtować też szereg postaw, które młodzi architekci powinni reprezentować. Architekt powinien być odważny, a jeśli wierzy w to co robi, nie może się poddawać. Musi być również odporny na krytykę. Architekt musi być też odpowiedzialny. Powinien liczyć się z tym, że kiedyś jego pomysły zostaną zrealizowane, a projekty wcielone w życie. To ogromna odpowiedzialność. Rola architekta zmienia się na przestrzeni lat. Dziś architekt nie może projektować tylko zleceń, które do niego przyszły, czy też wykonywać zadań, które ktoś mu powierzył. Dziś musi sam poszukiwać, rozwijać się, proponować rozwiązania. Musi być dobrym strategiem, ale też doradcą. Na tym polega aktywna architektura.

Jakie konkursy organizuje Fundacja im. Stefana Kuryłowicza? W jaki sposób promujecie talenty?

Organizujemy dwa konkursy: PRAKTYKA i TEORIA. Zależy nam na tym, by konkurs, czy też stypendium PRAKTYKA prowokowało młodych architektów do przemyśleń co w danym mieście, co w danym otoczeniu można byłoby zmienić lub ulepszyć. Zależy nam na tym, by architekci sami szukali nowych rozwiązań, by nauczyli się tego i wykorzystywali to w późniejszej pracy z klientami. Z propozycji, które do nas napłyną wybieramy trzy najlepsze, a później jedną, którą prezentujemy i promujemy. Często wygrywa cały zespół, a nie jedna osoba. Co ważne – w trakcie konkursu, uczestnicy mogą konsultować swoje prace z członkami Jury. Swój mentoring i opiekę twórczą zapewniają wspaniali architekci tacy jak Przemo Łukasik, Jakub Wacławek, Aleksandra Wasilkowska, czy Dorota Szlachcic. Dbamy również, by późniejsza prezentacja projektów miała odpowiedni odbiór. Zapraszamy sławy z całego świata m.in. Nathalie de Vries, holenderską architektkę i urbanistkę, Amandę Levete z Wielkiej Brytanii, Jette Hopp z cenionej na całym świecie pracowni architektonicznej Snøhetta, czy Odile Decq z Francji, która poza tym, że jest architektem, jest również autorką wielu specjalistycznych książek.

Jakie projekty wygrywają w konkursie?

W ubiegłym roku mieliśmy na przykład parawanowiec. Fantastyczny projekt, który powstał w odpowiedzi na to, co dzieje się na polskich plażach. Wszyscy wiemy, że gdy przychodzimy na plażę, to zastajemy cały szereg parawanów, a plażowicze rozkładają je w taki sposób, by odgrodzić się od pozostałych turystów. Zespół wymyślił, by to zjawisko zunifikować, czyli stworzyć gotowe komórki do wynajęcia, które byłyby zrobione z piasku utwardzanego spoiwem mineralnym, ulegającym biodegradacji po zakończeniu sezonu. Mieliśmy też propozycję zamiany starej hydroforni w coś użytecznego m.in. w przestrzeń do sprzedaży warzyw.

Gdy rozmawiamy o młodych zastanawiam się jak wyglądały Pani pierwsze kroki w zawodzie. Dlaczego została Pani architektem? Jaki był Pani pierwszy projekt?

Śmieję się, że zostałam architektem, ponieważ miałam to zapisane w gwiazdach. Horoskop dla mojej daty urodzenia wyraźnie mówił, że mogłam zostać architektem lub… księdzem. Dużą rolę odegrała tu moja mama, która przez lata podsycała moje zainteresowanie architekturą, podsuwała książki. Mówiła, że architekt to trochę artysta, a trochę inżynier. Jak byłam w czwartej klasie szkoły podstawowej już wiedziałam co chcę robić w życiu. Mój pierwszy projekt? Kaplica przy kościele, a później kościół. Wtedy uczyłam się projektowania na kościołach i to była bardzo dobra szkoła.

 

Komentarze Facebook
Czytaj więcej z kategorii Rozwój:

Siła idealnego zespołu tkwi w różnorodności

Przepracował w jednym koncernie ponad 30 lat. W ciągu 16 lat przeszedł drogę od referenta ds. eksportu do prezesa zarządu. I choć zaczynał w czasach, gdy zniesiono stan wojenny, czuć było napięcie polityczne, a wszelka kreatywność była blokowana, dziś uważa, że Polacy mogą być z siebie dumni. Są świetnie wykształceni, pomysłowi, pracowici i ambitni. Bogdan Rogala, general manager Signify Eastern Europe (dawniej: Philips Lighting Eastern Europe) przyznaje, że uwielbia kontakt z ludźmi, rozwijanie biznesu, marketing i sprzedaż. Twierdzi, że lider musi być zaangażowany na 100 procent, na dobre i na złe, a kluczem do sukcesu są podstawowe wartości takie jak uczciwość, otwartość i szacunek do innych.

Najczęściej czytany

PropTech w biurze. Oszczędności i komfort pracy w jednym

Biometryka, big data, sztuczna inteligencja i Internet rzeczy. Nowoczesne technologie odważnie wkraczają do biur na całym świecie. W ubiegłym roku szacunkowa wartość tego rynku sięgnęła prawie 3 miliardów dolarów. A rozwiązania już dawno przestały służyć tylko ograniczaniu kosztów funkcjonowania.